Wirusowe promowanie i co z tym zrobić

December 14th, 2006, Tomasz Rychlicki

Tak zwany marketing wirusowy (viral marketing), marketing szeptany czy jak wolą jeszcze inni guerrilla marketing (w polskiej terminologii tzw. partyzancki marketing, mam nadzieje, że minister Giertych nie będzie miał do mnie pretensji, o czystość języka polskiego), znalazł w sieci niezłe pole do popisu. Sprawą tego typu procederu, między innymi próbą regulacji prawnej, zajeła się amerykańska Federalna Komisja Handlu. Szczegóły na ten temat w artykule na stronie www.washingtonpost.com. Nie tak dawno, wspomniane metody promocji, negatywnie odbiły się na wizerunku przedsiębiorstwa Sony. Sprawa dotyczyła bloga o nazwie alliwantforxmasisapsp.com, który jak się później okazało, był prowadzony na zlecenie Sony. Możecie o tym przeczytać w artykułach na stronach www.gwn.com i www.younewb.com. Natomiast o reakcji na rzekomą promocję PSP za pomocą graffiti polecam także artykuł dostępny na stronie www.gwn.com.
Pod adresem www.ifilm.com dostępne jest zestawienie najbardziej popularnych filmów z rodzaju “wirusowych”, które pojawiły się 2006 r. Nie wszystkie dotyczą ukrytej promocji.