Archiwum dla kategorii: prawo prasowe

Criminal minded

Monday, March 31st, 2008

Czasu wolnego za mało. Generalnie, jak jeszcze nie czytaliście o potencjalnych przestępcach, którzy nami rządzą to zapraszam do lektury na stronie Piotra Waglowskiego.

Welch grape juice ad

Tuesday, February 19th, 2008

Welch’s is taking out full-page print ads in People magazine this month that give readers a chance to sample its grape juice by licking the ad. The front of the advertisement shows a huge bottle of the juice, while the back has a strip that peels up and off, with text that reads: “For a TASTY fact, remove & LICK.”

Welch’s hopes flavored strips make its ads stand out.

Marketers are excited about the prospects for lickable ads, but also have to deal with the “ick” factor. Since magazines are often passed from reader to reader (think doctors’ offices) there is a good chance that saliva could be left on the ad. Readers are supposed to peel off the entire sticker on the Welch’s ad before licking, says First Flavor, the company that developed the technology used in the ad. If someone doesn’t rip off the whole sticker, First Flavor says, the flap can’t reseal, giving people an easy way to know whether the ad has already been licked.

Więcej szczegółów w artykule na stronie www.wsj.com.

Policja kłamie czy manipuluje?

Monday, October 29th, 2007

W krótkiej notatce prasowej opublikowanej 26 października 2007 r. w “Czasie Świecia” (regionalny dodatek do “Gazety Wyborczej”) Marek Rydzewski, Rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Świeciu odpowiadając na pytanie studenta dotyczące legalności i odpowiedzialności za kserowanie książek, stwierdził że:

- Kopiowanie całych podręczników bez pozwolenia osób posiadających do nich autorskie prawa majątkowe (zwykle są to autorzy lub wydawnictwa) jest zabronione.

Fałsz. Nie mam zamiaru dokształcać policjantów, ale dla moich czytelników postanowiłem napisać trochę więcej, a wy dobrze wiecie jakim jestem leniem jeżeli chodzi o pisanie o prawie w takiej formie jak strona internetowa. Tak więc.

Pojawiają się wypowiedzi, że istnieją podstawy prawne do wprowadzenia ograniczeń co do maksymalnej liczby stron kopiowanych z jednej książki (…). Wydaje się, że powyższe oceny nie są uprawnione. Przepis art. 23 pr. aut. (…) nie wprowadza żadnych ograniczeń co do wielkości kserowanego tekstu.

J. Barta, R. Markiewicz, Prawo autorskie i prawa pokrewne, Zakamycze 2004, s. 67.
Dodatkowo pan Marek Rydzewski oświadczył, że:

Prawo nie pozwala też na ściąganie książek w formie elektronicznej z internetu z wyjątkiem tych udostępnianych do publikacji.

Fałsz. W prawie polskim nie ma żadnego przepisu “zabraniającego” ściąganie książek z internetu. Dla zainteresowanych plik, JPG, 675 KB, zawierający pełną wypowiedź rzecznika. Może postaram się o jakieś sprostowanie. Tak zupełnie na marginesie chciałbym przedstawić moje małe oświadczenie. Wydawać się Wam może, że to dziwne, ale uważam, że kserowanie całej książki “zabija” ją w jakiś sposób.

Miniatura z Dziennika

Friday, October 26th, 2007

Zarząd Axel Springer Polska oraz redaktor naczelny “Dziennika” przepraszają Tomasza Lisa za publikację w środowym wydaniu. W jednym z artykułów pierwsze litery kolejnych wersów składają się w tekst “Wała tOmaszowi LiSowi”.

- Publikacja nie odpowiada standardom wydawnictwa Axel Springer Polska. Zarząd Axel Springer Polska oraz redaktor naczelny “Dziennika” wyrażają ubolewanie z powodu zaistniałej sytuacji. Do pana Tomasza Lisa zostały skierowane stosowne przeprosiny - czytamy w oświadczeniu.

W ostatnim czasie pojawiły się spekulacje jakoby Tomasz Lis miał zostać redaktorem naczelnym “Dziennika”. We wtorek niemiecki wydawca przeciął spekulacje oświadczając, że dotychczasowy redaktor naczelny Robert Krasowski zostaje na stanowisku.

Następnego dnia na 15 stronie “Dziennika” w artykule “Rice krytykuje Moskwę” kolejne wersy zostały tak ułożone, że ich pierwsze litery tworzyły obraźliwy napis.

Artykuł na stronie www.gazeta.pl.

Żegnaj Falwell

Saturday, May 19th, 2007

15 maja 2007 roku zmarł Jerry Falwell. W Polsce to nazwisko pewnie za dużo nikomu nie mowi, ale w USA był postacią bardzo znaną. Porownałbym kontrowersje jakie budziły jego stwierdzenia do występów znanego i żyjacego jeszcze Tadeusza Rydzyka. Ale nie w tym rzecz. Jego śmierć skłonila serwis www.boingboing.net do “refleksji” i przypomnienia sobie o przełomowym wyroku Federalnego Sądu Najwyższego w sprawie Hustler Magazine v. Falwell, 485 U.S. 46 (U.S. 1988). Przyznam się szczerze, że mam conajmniej mieszane uczucia co do treści i wniosków wynikających z tego wyroku. W szczególności jak patrzę i czytam reklamę ze strony Hustlera, która rozpoczela ten cały spór.

Co ciekawe, m.in. dla prawników zajmujących się prawem autorskim i znakami towarowymi, powyższe orzeczenie Federalnego Sądu Najwyższego nie zakończyło całej sprawy. U.S. Court Of Appeals For The Ninth Circuit w sprawie Hustler Magazine, Inc. v. Moral Majority, Inc., 796 F.2d 1148 (9th Cir. 1986) wypowiedział się na temat naruszenia praw autorskich do reklamy Campari przez Moral Majority, Inc. i Old Time Gospel Hour (podmioty powiązane z Jerrym Falwellem). Sąd orzekł, że wykorzystanie przez pozwanych reklamy z magazynu Hustler spełnia wszystkie konieczne przesłanki fair use.

To jeszcze nie koniec. W dobie Internetu nie obyłoby się oczywiscie bez pozwu o naruszenia praw do znaku towarowego i sprawy zwiazanej z domenami internetowymi. Dwa lata temu zapadł wyrok w sprawie Lamparello v. Falwell, 420 F.3d 309 (4th Cir. 2005), writ of certiorari złożony do Federalnego Sądu Najwyższego został odrzucony - Falwell v. Lamparello, 2006 U.S. LEXIS 2862 (U.S., Apr. 17, 2006). Wielebny Jerry Falwell tym razem przegrał sprawę w sporze dotyczacym domeny www.fallwell.com i strony, która się pod tym adresem znajduje.

Prawem autorskim w prasę

Sunday, January 7th, 2007

Ailin Graef, w grze Second Life (dla mniej zorientowanych w temacie polecam wpis na stronie www.wikipedia.org) występuje jako Anshe Chung - właścicielka Anshe Chung Studios. Ze względu na to, że jak sama twierdzi gra uczyniła ją milionerką (już zupełnie niewirtualną) magazyn www.cnet.com postanowił przeprowadzić z nią wywiad. W trakcie wywiadu jej avatara zaatakowało stado latających penisów. Był to wynik akcji tzw. griefers, złośliwych graczy, którzy między innymi zachowują się analogicznie jak spamerzy. Kilka stron internetowych opublikowało tą informację, wśród nich także www.boingboing.net. Tymczasem mąż Ailin Graef opierając się na przysługujących jej prawach autorskich do wirtualnej postaci postanowił skłonić wspomniane serwisy do usunięcia obrazów przedstawiających tą wirtualną napaść. Szczegóły w artykule na blogu Steve O’Heara oraz na stronie www.news.com.