Archiwum dla kategorii: prawo USA

Śmieszne postanowienia i chęć bycia pozwanym

Thursday, September 4th, 2008

Na stronie www.valleywag.com znajdziecie artykuł z komentarzem do pięciu najbardziej śmiesznych postanowień znajdujących się w licencjach typu TOU/TOS. Natomiast na stronie www.slashdot.org wpis o kolejnej akcji Carla Malamuda.

California claims copyright to its laws, and warns people not to share them. And that’s not sitting right with Internet gadfly, and open-access hero, Carl Malamud. He has spent the last couple months scanning tens of thousands of pages containing city, county and state laws — think building codes, banking laws, etc. Malamud wants California to sue him, which is almost a given if the state wants to continue claiming copyright. He thinks a federal court will rule in his favor: It is illegal to copyright the law since people are required to know it. Malamud helped force the SEC to put corporate filings online in 1994, and did the same with the patent office. He got the Smithsonian to loosen its claim of copyright, CSPAN to stop forbidding people from sharing its videos, and most recently Oregon to quit claiming copyright on state laws.

Dla zainteresowanych może przypomnę, że popełniłem kilka wpisów o umowach. M.in. “Ah te umowy w Internecie…” oraz “TOS nie takie absolutne“.

Pomyśl przed żądaniem usunięcia

Thursday, August 21st, 2008

Joe Gratz opisał dosyć istotny moim zdaniem wyrok w sprawie Lenz v. Universal Music Corp., No. 07-3783 (N.D. Cal. August 20, 2008), plik PDF.

W amerykańskim copyright osoba, która twierdzi, że określone treści zostały opublikowane/udostępnione online z naruszeniem przysługującego jej prawa i jednocześnie wysyła tzw. “takedown notice” na podstawie przepisów 17 U.S.C. §512(c)(3)(A), musi złożyć oświadczenie, że w dobrej wierze stwierdza, że na umieszczenie zakwestionowanego materiału nie została udzielona zgoda przez posiadacza praw autorskich, jego pełnomocnika/agenta lub nie jest to działanie zgodne z prawem.

has a good faith belief that use of the material in the manner complained of is not authorized by the copyright owner, its agent, or the law

Jeżeli wnioskodawca działający w trybie “takedown notice”, świadomie dopuszcza się zafałszowania informacji co do “bezprawności” umieszczonego i zakwestionowanego materiału, to osobie, przeciwko której zostało skierowane “takedown notice” przysługuje roszczenie na podstawie przepisów 17 U.S.C. §512(f). Muszę przyznać, że jest to dobra konstrukcja prawna, której niestety nie uświadczysz w analogicznych regulacjach w Polsce i w prawie Unii Europejskiej.

A co takiego stało się w wyżej wymienionej sprawie? Stephanie Lenz zachwycona szaleństwami swoich dzieci nagrała ich wyczyny i wygibasy dokonywane w takt piosenki “Let’s Go Crazy” spiewanej przez Prince’a. 29 sekundowe nagranie umieściła w serwisie youtube.com.

Przedsiębiorstwo Universal, które posiada prawa autorskie do wspomnianego utworu, skorzystało oczywiście z instytucji “takedown notice”, bo przecież Prince będzie o wiele biedniejszy jak ktoś posłucha 20 sekundowego fragmentu zaczerpnietego z jego utworu, nagranego w kiepskiej jakości i wmontowanego do teledysku o wątpliwej wartości artystycznej i nieskomercjalizowanego na szeroką skalę. Ok, złośliwości na bok. W skrócie, bo oczywiście nie chce mi się za dużo pisać. Sąd uznał, że umieszczenie tego filmu, wraz z zakwestionowanym fragmentem muzycznym, wpasowało się w działanie zgodne z “fair use”, 17 U.S.C. §107, a Universal nadużył instytucji “takedown notice”.

The purpose of Section 512(f) is to prevent the abuse of takedown notices. If copyright owners are immune from liability by virtue of ownership alone, then to a large extent Section 512(f) is superfluous. As Lenz points out, the unnecessary removal of non-infringing material causes significant injury to the public where time-sensitive or controversial subjects are involved and the counter-notification remedy does not sufficiently address these harms. A good faith consideration of whether a particular use is fair use is consistent with the purpose of the statute. Requiring owners to consider fair use will help “ensure[] that the efficiency of the Internet will continue to improve and that the variety and quality of services on the Internet will expand” without compromising “the movies, music, software and literary works that are the fruit of American creative genius.” Sen. Rep. No. 105-190 at 2 (1998).

Masz prawo zachować milczenie

Wednesday, August 20th, 2008

In Re Boucher, 2007 WL 4246473 (United States District Court for the District of Vermont, Nov. 29, 2007), plik PDF. Jeżeli w przeciwieństwie do mnie nie interesujecie się prawem amerykańskim to tytuł artykułu na stronie www.news.com wyjaśni wam wszystko jednym zdaniem i pomoże uniknąć lektury wyroku.

Judge: Man can’t be forced to divulge encryption passphrase.

Prawnik specjalizujący się w “prawie kontynentalnym” (civil law) od razu przypomni sobie rzymską paremię nemo se ipsum accusare tenetur. Kodeks postępowania karnego z dnia 6 czerwca 1997 r. (Dziennik Ustaw Nr 89, poz. 555), z późniejszymi zmianami.

Art. 74. § 1. Oskarżony nie ma obowiązku dowodzenia swej niewinności ani obowiązku dostarczania dowodów na swoją niekorzyść.

Zakaz?

Monday, August 11th, 2008

The state of Massachusetts has asked a federal judge for a temporary restraining order preventing three MIT students from giving a presentation on Sunday about hacking smartcards used in the Boston subway system.

Więcej szczegółów w artykule na stronie www.cnet.com. Natomiast sama prezentacja dostępna jest na stronie www-tech.mit.edu, plik PDF. Jak już wiecie, popieram działania zwiazane z publikacją różnych odkryć. Zapytacie dlaczego? Chociażby, żeby jako potencjalny konsument dowiedziec sie od kogoś kto jest bardzo dociekliwy i posiada odpowiednie umiejętności, że przedsiębiorstwo Apple wstawiło w iPhone opcje do zdalnego usuwania oprogramowania. O tym poczytać możecie w artykule na stronie www.itwire.com.

Will the iPhone Dev Team now seek to delete this “kill switch” from future pwned versions of iPhone firmware, thus giving even more people a reason to pwn their iPhones?

Fu^H^HHack them all!

Są równi i równiejsi

Tuesday, August 5th, 2008

Ciekawy wyrok w sprawie Blueport v. U.S., No. 2007-5140 (Fed. Cir. 2008). W bardzo dużym skrócie. The United States Court of Appeals for the Federal Circuit potwierdził w apelacji wniesionej od wyroku Court of Federal Claims, że rząd USA nie może byc pozwany w sprawach dotyczących prawa autorskiego i quasi-prawa autorskiego lub jak nazywają to inni tzw. paracopyright. Wynika to z przepisów 28 U.S.C § 1498. Trochę może dziwić takie podejście, skoro rząd USA usilnie lobbował za wprowadzeniem rozwiązań prawnych przyznających ochronę technicznym środkom ochrony praw autorskich w różnych umowach międzynarodowych. Na ten temat poczytać można na stronie www.eff.org. Czyżby sui generis hipokryzja? Pisze o tym między innymi Ethan Ackerman oraz www.arstechnica.com.

Trochę więcej dywagacji na temat 17 U.S.C. § 1201-1202 znajdziecie w moim wpisie zatytułowanym “Rejestracja praw autorskich“.

Co z tą prywatnością?

Thursday, July 31st, 2008

Sprawa jest głośna bo Justyna Steczkowska to utalentowana piosenkarka i piękna bez cienia wątpliwości i w pewnych przypadkach bez listka figowego, natomiast Super Express to według mnie czasopismo dla ludzi o inteligencji i wrażliwości estetycznej przyrównywalnej do taboretu albo klamki. O ile na temat prawa polskiego, prawa do prywatności, wypowiedział się Piotr Waglowski opisując sprawę “blogera z Warszawskiej Pragi”, a Olgierd Rudak dodał swoje trzy grosze, to ja sobie zamierzam popisać o tym jak to wygląda w USA.

Tak jeszcze na marginesie. W związku z wrodzonym lenistwem ja nigdy nie miałem skłonności do prawnoporównawczych analiz. W sumie, to wogóle nie miałem skłonności do głebszych analiz prawnych, a tutaj Grzegorz Pacek podziękował mi za pomoc przy ciekawym artykule, który napisał z Piotrem Wasilewskim. Szczerze, bez kokieterii i fałszywej skromności, to ja na takie ładne podziękowania nie zasłużyłem ani trochę, bo tylko kilka materiałów podesłałem. Ogolnie to nie czuje się też żadnym specjalistą od prawa amerykańskiego, a ostatnio im więcej się o mnie głośno robi, to nachodzą mnie coraz częściej refleksje, że prawnik ze mnie to zawsze był i będzie mierny. No ale co tam.

Prawo do prywatności wlicza się do prawa common law. Naruszenie kwalifikowane jest jako odpowiedzialność deliktowa (tort law). Ustawodawstwo stanowe zaczeło jednak wprowadzać ochronę prawa do prywatności, Stan Nowy York był prekursorem. 1903 N.Y. Laws ch 132. §§ 1 do 2 (skodyfikowane i uzupełnione w N.Y. Civ. Rights Law §§ 50 do 51) a wynikało to z wyroku w sprawie Roberson v. Rochester Folding Box Co., 171 N.Y. 538, 64 N.E. 442 (1902), który co ciekawe spotkał się z krytyką w orzeczeniu Vanderbilt v. Mitchell, 72 N.J. Eq. 910, 67 A. 97 (Ct. Err. & App. 1907).

Komercyjne wykorzystanie czyjegos wizerunku jest natomiast rodzajem uprawnienia w znacznym stopniu odmiennym od prawa do prywatności. Zostało uznane przez ustawodastwo 28 stanów oraz z pewną analogią można także doszukać się ochrony prawa do wizerunku w Lanham Act, § 43 (15 U.S.C. §1125). Wyrok w sprawie Haelan Laboratories, Inc. v. Topps Chewing Gum, Inc., 202 F.2d 866 (2d Cir. 1953) był pierwszym orzeczeniem, które na płaszczyźnie federalnej uznało i nazwało ten rodzaj uprawnienia. Różnicę pomiędzy prawem do wizerunku a prawem do prywatności najlepiej obrazuje treść wyroku w sprawie Chaplin v. National Broadcasting Co, 15 F.R.D. 134 (S.D. N.Y. 1953) at 139–40.

Rather than recognizing the legal right to protection against the injury to feelings which results from the commercial appropriation of elements of personality [i.e., under the right to privacy], that “right of publicity” recognizes the pecuniary value which attaches to the names and pictures of public figures, particularly athletes and entertainers, and the right of such people to this financial benefit.

Komentatorzy amerykańscy podreślają znaczną różnicę w postrzeganiu tych uprawnień w prawie stanu Nowy York i Kalifornia.

Ok. Wpis robi się już przydługi więc napiszę w większym i bardziej kolokwialnym skrócie. Jeżeli w USA trafiłby się przypadek analogiczny jak naszej pięknej nereidy Justyny Steczkowskiej. Zakładamy, że pojawia się pozew przeciwko publikującemu takie zdjęcia. Co się dzieje? Pełnomocnik czasopisma momentalnie przedstawia obronę i szereg spraw opartych na interpretacji Pierwszej poprawki do konstytucji Stanów Zjednoczonych i doktrynie newsworthiness (nawet nie zamierzam próbować tłumaczyć). Jednak uznanie co jest warte publikowania jako wiadomość (news) nie jest takie proste. Przykładem niech będzie stwierdzenie zawarte w wyroku Lerman v. Flynt Distributing Co., Inc., 745 F.2d 123, 138–39, 10 Media L. Rep. (BNA) 2497 (2d Cir. 1984)

Courts are, and should be, reluctant to define newsworthiness.

Shulman v. Group W Productions, Inc., 18 Cal. 4th 200, 74 Cal. Rptr. 2d 843, 857, 955 P.2d 469, 26 Media L. Rep. (BNA) 1737 (1998), as modified on denial of reh’g, (July 29, 1998)

Newsworthiness is not limited to “news” in the narrow sense of reports of current events. ‘It extends also to the use of names, likenesses or facts in giving information to the public for purposes of education, amusement or enlightenment, when the public may reasonably be expected to have a legitimate interest in what is published

Z powyższego, bardzo ogólnego opisu można wywnioskować, że Justyna Steczkowska i mecenas Maciej Ślusarek nie mieli by łatwej drogi w amerykańskim sądzie. Tak już zupełnie na marginesie, nie wnikając w styl jego pisania i treść notatki, sądze, że Karol Starski, “chłopaczyna z Pragi”, ma rację odmawiając usunięcia swojego wpisu.

Na koniec nieskromnie polecam Wam moje wcześniejsze dywagacje gdzie przewija się temat prawa do wizerunku i prawa do prywatności. Mianowicie są to wpisy zatytułowane “Poseable Paper Pope“, “Żegnaj Falwell” oraz “B-24“.

“Pożyczone” od ECOGEEK logo

Thursday, July 17th, 2008

Szczegóły pewnego “zapożyczenia” dostępne są na stronie www.ecogeek.org. W Polsce podobny przypadek opisał u siebie Paweł Tkaczyk. Jeżeli, któryś z czytelników zna jakieś analogiczne przykłady “zapożyczeń” lub “podobieństw” to będę bardzo wdzięczny za każdą informację. Zapewniam, że nie będę nikogo pozywał lecz potrzebuję takie zestawienie dla celów nazwijmy to “naukowych”. :)

Mamy kolejny ciekawy wyrok

Tuesday, July 15th, 2008

Jakiś czas temu opublikowałem wpis zatytułowany “Ciekawy wyrok się szykuje“. W dniu wczorajszym właśnie zapadł.

Blizzard owns a valid copyright in the game client software, Blizzard has granted a limited license for WoW players to use the software, use of the software with Glider falls outside the scope of the license established in section 4 of the TOU, use of Glider includes copying to RAM within the meaning of section 106 of the Copyright Act, users of WoW and Glider are not entitled to a section 117 defense, and Glider users therefore infringe Blizzard’s copyright. MDY does not dispute that the other requirements for contributory and vicarious copyright infringement are met, nor has MDY established a misuse defense. The Court accordingly will grant summary judgment in favor of Blizzard with respect to liability on the contributory and vicarious copyright infringement claims in Counts II and III.

eBay wygrywa

Tuesday, July 15th, 2008

Tiffany (NJ) Inc. v. eBay Inc., No 04 Civ. 4607 (RJS) (S.D.N.Y July 14, 2008). Wniosek przedsiębiorstwa Tiffany został odrzucony. Bez wątpienia szykuje się apelacja. Eric Goldman opublikował dogłębny komentarz na ten temat, a Marty Schwimmer dodał także odnośnik do wspomnianego wyroku w serwisie Scribd.

Mały i szybki komentarz z mojej strony. Przyznaje szczerze, że o ile ochrona posiadaczy praw ochronnych do znaków towarowych bardzo leży mi na sercu i w szczególności jako konsument, jestem także zwolennikiem surowego karania osób dokonujących obrotu tzw. “podróbkami”, to jednak przenoszenie ciężaru, szukanie środków i obowiązków do walki z podrabianymi towarami, na pośredniczące w oborcie gospodarczym podmioty, mało mi się podoba.

Natomiast Justyna Kurek opublikowała w serwisie www.lawinit.com polskie tłumaczenie wyroku Niemieckiego Trybunału Federalnego (BGH) z dnia 30 kwietnia 2008 r., sygnatura akt I ZR 73/05. Wyrok BGH zawiera rozstrzygnięcie pytania czy w stosunku do internetowego domu aukcyjnemu może zostać wniesione roszczenie o zaniechanie, w przypadku gdy usługodawca oferuje na swojej platformie sfałszowane produkty. Miłej lektury.

Rejestracja praw autorskich

Wednesday, July 2nd, 2008

Mój ostatni wpis wywołał lekkie ździwienie. Pragnę więc szybko wyjaśnić. W Polsce nie obowiązuje, żaden przepis, żadna norma prawna obligująca do rejestracji praw autorskich. Nie są wymagane żadne formalności aby utwór (w rozumieniu prawa autorskiego) był chroniony. Przepisy ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. (Dziennik Ustaw Nr 24, poz. 83), tekst jednolity z dnia 17 maja 2006 r. (Dziennik Ustaw Nr 90, poz. 631) z późniejszymi zmianami wyraźnie to określają:

Art. 1, ust. 4
Ochrona przysługuje twórcy niezależnie od spełnienia jakichkolwiek formalności.

Jak to jest w USA? Ano nie jest tak “różowo”, jeżeli chodzi o egzekwowanie praw autorskich przez twórców, których dzieła powstały na terenie Stanów Zjednoczonych. 17 U.S.C. § 411. Registration and infringement actions (podkreślenie moje):

(a) Except for an action brought for a violation of the rights of the author under section 106A(a), and except for actions for infringement of copyright in Berne Convention works whose country of origin is not the United States, and subject to the provisions of subsection (b), no action for infringement of the copyright in any United States work shall be instituted until preregistration or registration of the copyright claim has been made in accordance with this title (…)

Co z tego wynika? Wynika mniej więcej tyle, że skuteczne egzekwowanie praw autorskich zostało ograniczone formalnością i to znaczną. Oczywiście jeszcze raz podkreślam, że dotyczy to wyłącznie utworów powstałych na terenie USA, co do których nie mają zastosowania przepisy 17 U.S.C. § 106A(a) dotyczące “praw osobistych” twórcy. Temu zagadnieniu poświęcony jest szeroko rozdział książki profesora Melville B. Nimmera, Nimmer on Copyright. W szególności, na uwagę w interesującym nas temacie, zasługuje poniższa teza:

Given that suits under the Digital Millennium Copyright Act are not for copyright infringement,it would seem that there is no registration pre-requisite to bringing an anti-circumvention claim thereunder.

2-7 Nimmer on Copyright § 7.16 [B][1][a]. Dotyczy to zagadnienia określonego mianem “paracopyright”. Jeszcze raz pozwolę sobie zacytować Nimmera (pomijam jednocześnie wewnętrzne przypisy).

It is equally clear that Section 1201 and Section 1202 occupy a niche distinct from copyright infringement, albeit codified in the same title of the United States Code. As Congress itself recognized, ”these … provisions have little, if anything, to do with copyright law.” More pointedly, their inclusion in Chapter 12 of Title 17, rather than in Chapter 5, removes them from the Act’s definition of copyright infringement.

Starting with the Semiconductor Chip Protection Act of 1984, continuing with the Audio Home Recording Act of 1992, and moving through the Uruguay Round Agreements Act, Congress has accreted various chapters to the Copyright Act designed to serve allied interests. Chapter 12 continues that process. It enshrines legal doctrine that ”more closely resembles historic protection under the telecommunications law, or even more pointedly, the ‘Jesse James Act’ forbidding armed postal robbery, than it does the balance of Title 17.” The interests that it vindicates may there-fore be dubbed ”paracopyright,” as contrasted with traditional copyright protection.

Just as nothing in Chapter 12 derogates from the vitality of a traditional infringement action, so the incidents of antecedent copyright jurisprudence do not determine the parameters of litigation under the WIPO Treaties Act. We have previously seen at length how the fact that given conduct might constitute fair use in the context of an infringement claim does not ipso facto validate it under Section 1201. The safe harbor for service providers to store information has likewise been held to create no defense to a charge of violating the trafficking ban. By the same token, other aspects of copyright law developed over the centuries do not automatically bear upon the new forms of entitlement created under Chapter 12.

Chamberlain Group, Inc. v. Skylink Techs., Inc. draws the distinction between copyright as a property right and the anti-circumvention strictures of Section 1201 as a liability scheme. The practical import is that, as distinct from the simple elements required to prove copyright infringement, which require plaintiff to show only that defendant has used her property, Section 1201 requires plaintiff to shoulder the burden of proving lack of authoriza-tion.

3-12A Nimmer on Copyright § 12A.18 [B].

Nowe strony, nowe możliwości

Tuesday, July 1st, 2008

Dzisiaj odbyła się oficjalna “premiera” strony Urzędu do Spraw Harmonizacji Rynku Wewnętrznego (Znaki i Wzory) a Amerykańskie Copyright Office umozliwia rejestrację praw autorskich za pomocą electronic Copyright Office (eCO) od 1 lipca 2008 r.

Car in 3D

Wednesday, June 18th, 2008

Wyrok U.S. Court of Appeals for 10th Circuit w sprawie Meshwerks, Inc. v. Toyota Motor Sales U.S.A., Inc., No. 06-4222 (10th Cir. Jul. 17 2008), mocno mnie zastanawia, a jednego z moich klientów bez wątpienia przyprawiłby o ból głowy a nawet o zawał serca (chociaż to osoba prawna), gdyby analogiczne orzeczenie wydał sąd polski. Zapytacie, cóż takiego się stało? Otóż powód - przedsiębiorstwo Meshwerks, Inc., dostało zlecenie od pozwanego - Grace & Wild, Inc. na stworzenie modeli 3D samochodów marki Toyota. Uzyskało do tych obiektów odpowiednie certyfikaty potwierdzające rejestrację praw autorskich. Spór pojawił się później. Przedsiębiorstwo Meshwerks stwierdziło, że pozwany nie wypłacił należnej sumy wynagrodzenia za wykreowane obiekty oraz, że zostały one wykorzystane przez Toyota Motor Sales U.S.A., Inc., Grace & Wild, 3D Recon, L.L.C., i Saatchi & Saatchi North America, Inc. bez odpowiedniego zezwolenia ze strony Meshwerks. Konflikt trafił do sądu. United States District Court, D. Utah, Central Division, wyrokiem w sprawie Meshwerks, Inc. v. Toyota Motor Sales U.S.A., Inc., 2006 WL 2623935 (D.Utah), 2006 Copr.L.Dec. P 29,273, 81 U.S.P.Q.2d 1367 stwierdził dobitnie.

Although a great deal of skill and effort was involved in the creation of Meshwerks’s three-dimensional digital models, those models do not meet the originality requirement established by copyright law. Accordingly, the models are not entitled to copyright protection. As a result, the Toyota Defendants are entitled to summary judgment on Meshwerks’s copyright claims. Further, the court declines to exercise supplemental jurisdiction over Meshwerks’s breach of contract claim and that claim is therefore dismissed.

U.S. Court of Appeals for 10th Circuit wyrok powyżej wspomniany i wnioski w nim zawarte potwierdził w swoim orzeczeniu.

Although we hold that Meshwerks’ digital, wire-frame models are insufficiently original to warrant copyright protection, we do not turn a blind eye to the fact that digital imaging is a relatively new and evolving technology and that Congress extended copyright protection to “original works of authorship fixed in any tangible medium of expression, now known or later developed.” 17 U.S.C. § 102(a) (emphasis added). A Luddite might make the mistake of suggesting that digital modeling, as was once said of photography, allows for nothing more than “mechanical reproduction of the physical features or outlines of some object… and involves no originality of thought or any novelty in the intellectual operation connected with its visible reproduction in [the] shape of a picture.” Burrow-Giles, 111 U.S. at 59. Clearly, this is not so.

Digital modeling can be, surely is being, and no doubt increasingly will be used to create copyrightable expressions. Yet, just as photographs can be, but are not per se, copyrightable, the same holds true for digital models. There’s little question that digital models can be devised of Toyota cars with copyrightable features, whether by virtue of unique shading, lighting, angle, background scene, or other choices. The problem for Meshwerks in this particular case is simply that the uncontested facts reveal that it wasn’t involved in any such process, and indeed contracted to provide completely unadorned digital replicas of Toyota vehicles in a two-dimensional space. For this reason, we do not envision any “chilling effect” on creative expression based on our holding today, and instead see it as applying to digital modeling the same legal principles that have come, in the fullness of time and with an enlightened eye, to apply to photographs and other media.

Originality is the sine qua non of copyright. If the basic design reflected in a work of art does not owe its origin to the putative copyright holder, then that person must add something original to that design, and then only the original addition may be copyrighted. In this case, Meshwerks copied Toyota’s designs in creating digital, wire-frame models of Toyota’s vehicles. But the models reflect, that is, “express,” no more than the depiction of the vehicles as vehicles. The designs of the vehicles, however, owe their origins to Toyota, not to Meshwerks, and so we are unable to reward Meshwerks’ digital wire-frame models, no doubt the product of significant labor, skill, and judgment, with copyright protection. The judgment of the district court is affirmed, and defendants’ request for attorneys’ fees is denied.

Jak zawsze pożyteczne i głębokie komentarze dostępne są u Billa Patry’ego i Marty’ego Schwimmera.

Poseable Paper Pope

Tuesday, June 10th, 2008

Przeglądałem specyficzną twórczość Roba Nance na jego stronie www.artforrobots.com. Zacząłem sie zastanawiać gdy zobaczyłem “pozującego papierowego papieża”. Parodia. Zły gust? De gustibus non disputandum est. Prawo do wizerunku? Dobrze dla tego grafika, że Watykan nie pozywa, tak jak mają to w zwyczaju w USA. Chociażby sprawa White v. Samsung, 971 F. 2d 1395 (9th Cir. 1992). Pani Vanna White (jej odpowiedniczką w Polsce była pani Magda Masny) pozwała przedsiębiorstwo Samsung za użycie jej “wizerunku” w promocji produktów marki Samsung. Polecam lekturę wyroku. Poniżej, z lewej strony czarno-biała zdjęcie pani White, a z prawej strony, sposób w jaki jej “wizerunek” został przedstawiony w reklamach przedsiębiorstwa Samsung (robot ustylizowany na prezenterkę, umieszczony przy scenografii z programu “Koło Fortuny”).
971_F.2d_1395-pictures

W orzeczniu, Vanna White v. Samsung, 989 F.2d 1512, 26 U.S.P.Q.2d 1362, 21 Media L. Rep. 1330 (9th Cir. 1993), które dotyczyło wniosku o ponowne rozpatrzenie wspomnianego powyżej wyroku przez powiększony skład, udziela się sędzia Alex Kozinski, którego opinie jak już zapewne wiecie bardzo lubię czytać i cytować. Przypomnę chociażby mój wpis “Ach te umowy w Internecie“, a w dzisiejszej Rzeczpospolitej znajdziecie artykuł o zatrważającym tytule “Wizerunek w Internecie bez pełnej ochrony“.

R-131312.jpg US TM 1139254

Tuesday, June 3rd, 2008

Przeczytałem ostatnio artykuł na stronie www.nytimes.com (ze stycznia 2007 r.) o działaniach przedsiębiorstwa Levi’s związanych z ochroną znaku towarowego przedstawiającego wzór tylniej kieszeni od spodni i od razu przypomniałem sobie o wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 22 lutego 2006 r. Sygnatura akt VI SA/Wa 805/05.

Są podobne do siebie w stopniu mogącym wprowadzić w błąd odbiorcę co do pochodzenia towarów w zwykłych warunkach obrotu gospodarczego, w świetle przepisów art. 9 ust. 1 pkt 1 i 2 ustawy z dnia 31 stycznia 1985 r. o znakach towarowych (Dz. U. Nr 5, poz. 17 ze zm.), przeciwstawione znaki graficzne do oznaczania odzieży, w tym spodni, jeżeli w obu znakach zastosowano szwy horyzontalnie przecinające kieszeń skierowane w dół, kształtem swym przypominające skrzydła mewy (orła), gdy jednocześnie ten element jest dla obu znaków dominujący.

Red Cross

Monday, May 26th, 2008

Przedsiębiorstwo Johnson & Johnson zawarło w 1895 roku porozumienie z Amerykańskim Czerwonym Krzyżem w sprawie bezkonfliktowego używania tego charakterystycznego znaku. Jednak kiedy w 2004 r. ACK zawarł umowy licencyjne z kilkoma przedsiębiorcami na wykorzystywanie symbolu czerwonego krzyża w działalności gospodarczej, przedsiębiorstwu J&J “puściły” nerwy. Wyrok w sprawie Johnson & Johnson v. Am. Nat’l Red Cross, 2008 U.S. Dist. LEXIS 39113 (S.D.N.Y. May 14, 2008) jest tego rezultatem.