Rozprawa doktorska Krzysztofa Siewicza zatytułowana “Towards an improved regulatory framework of free software: protecting user freedoms in a world of software communities and eGovernments“.
Archiwum dla kategorii: prawo USA
Prawo wolnego oprogramowania
Tuesday, May 25th, 2010Prawo informatyczne, prawo komputerowe w USA
Tuesday, May 25th, 2010Pulte Homes, Inc. v. Laborers’ International Union of North America, et al. (E.D. Mich.) (May 12, 2010). Laborers’ International Union of North America (LiUNA) – tamtejszy związek zawodowy, wezwało swoich członków do wysyłania e-maili do przedsiębiorstwa Pulte Homes, które zwolniło ośmiu pracowników, będących jednocześnie członkamui LiUNA. Pulte Holmes w pozwie przeciwko organizacji twierdziło, że taka akcja narusza przepisy Computer Fraud and Abuse Act, sections 1030(a)(5)(A), 1030(a)(B), and 1030(a)(C).
Amerykańskie prawo autorskie i doktryna hot news
Tuesday, May 25th, 2010Ciekawy wyrok w sprawie Barclays Capital Inc. v. Theflyonthewall.com, Inc., 10-1372-cv (2d Cir. May 19, 2010). Prawo autorskie do informacji brokerskich i amerykańska doktryna “hot news”.
Prawo komputerowe i znaki towarowe
Wednesday, May 12th, 2010W wyroku w sprawie Autodesk, Inc. v. Dassault Systemes Solidworks Corp., 2009 WL 5218009 (N.D. Cal. December 31, 2009), amerykański sąd potwierdził zasadę, że rozszerzenia plików (w tym przypadku DWG, pochodzące z programu AutoCAD) nie podlegaja ochronie na podstawie amerykańskiego prawa znaków towarowych. Sąd stwierdził, że rozszerzenia plików mają zastosowanie funkcjonalne i jako takie nie mogą pełnić funkcji znaku towarowego. W opinii sądu, dopuszczenie do rejestracji takich nazw jak PDF, DWG lub DOC spowodowałoby w krótkim czasie wyczerpanie mozliwych kombinacji nazw rozszerzeń plików i doprowadziło do pojawienia się pozwów o naruszenie praw wyłącznych. Według sądu wykluczona została również mozliwośc wprowadznie w bład konsumentów, z teog względu, że rozszerzenia plików mają zastosowanie w procesie przetważania danych przez komputer, który nie jest konsumentem a operacje wykonywane w trakcie działania maszyny nie są transakcjami handlowymi.
Prawo autorskie i torrenty
Wednesday, May 12th, 2010Gary Fung, odpowiedzialny za działanie takich serwisów jak Isohunt, Torrentbox, czy Podtropolis, pozwany został przez przez przedsiębiorstwo Columbia Pictures o naruszenie praw autorskich. Sąd amerykański w wyroku Columbia Pictures Industries, Inc., v. Fung , 2:06-cv-05578-SVW-JC (CD Cal. Dec. 21, 2009) orzekł bazując na standardzie ustalonym w sprawie Grokster, że pozwany Fung podjął czynności mające na celu celowe wspieranie i zachęcanie innych do naruszania praw autorskich. Doktryna nakłaniania do naruszenia praw autorskich (inducement).
Amerykańskie prawo autorskie i wydawnie albumów muzycznych
Thursday, April 29th, 2010Bardzo ciekawa sprawa w zakresie prawa autorskiego Bryant v. Media Right Productions, Inc., 09-2600-cv (2d Cir. April 27, 2010).
Prawo w e-administracji
Thursday, February 18th, 2010Vagla opublikował dwa bardzo ciekawe wpisy zatytułowane “W Wielkiej Brytanii ferment w sferze struktury elektronicznej władzy” i “Federalny Główny Informatyzator USA – elektroniczna administracja w strukturze władzy“.
Prawo wolnego oprogramowania
Thursday, January 28th, 2010Moi drodzy Czytelnicy. P.T. Czytelnicy. Pojawił się drugi numer International Free and Open Source Software Law Review. Jak już zapewne wiecie jest to całkowicie darmowa publikacja poświęcona prawnym aspektom wolnego i otwartego oprogramowania. Drugi numer dostepny jest do pobrania bezpośrednio ze strony zarówno w wersji HTML jak i PDF. Znajdziecie tam kilka ciekawych artykułów. W tym m.in. na temat prawa znaków towarowych i wolnego oprogramowania. Ciekawe zagadnienia prawnoautorskie. Polecam.
Mieli opory ale opublikowali
Thursday, November 19th, 2009WIPO Magazine 6/2009, “Is Sampling Always Copyright Infringement?“. Krótki felieton, który napisałem wraz z Adamem Zielińskim.
Wynalazek czy program komputerowy?
Tuesday, October 13th, 2009Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w wyroku z dnia 10 czerwca 2009 r., sygnatura akt VI SA/Wa 2566/08 stwierdził, że
rzeczą Urzędu Patentowego będzie zatem ponowne rozpatrzenie sprawy w jej całokształcie i odniesienie się do twierdzeń i zarzutów strony przedstawionych we wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy z uwzględnieniem powyższych wskazań i procedury administracyjnej, którą Urząd jest związany.
Niby nic wielkiego, ale jak przeczytacie wyrok w całości to zrozumiecie, że Urząd Patentowy będzie musiał m.in. przedstawić swoją opinię oraz ją odpowiednio uzasadnić w temacie co jest wynalazkiem a co programem komputerowym oraz dlaczego nie przyznaje zdolności patentowej tzw. rozwiązaniom “cyfrowym”.
W tym kontekście czekam także na decyzję EPO w sprawie G 3/08 oraz na wyrok amerykańskiego Federalnego Sądu Najwyższego w sprawie In re Bilski, 545 F.3d 943, 88 U.S.P.Q.2d 1385 (Fed. Cir. 2008).
Globalny system patentowy?
Friday, September 4th, 2009To, że pomysł prawników przedsiębiorstwa Microsoft jest pomyłką lub conajmniej i to bardzo delikatnie pisząc, lekką aberracją umysłową to jest moje skromne zdanie. Jest równie bezszczelne jak narzucanie wizji prawa przez jedną korporację. Ale mam lepszy kwiatek. Fragment artykułu zatytułowanego “Spór o patenty, czyli Microsoft vs open-source“. Autorka doszła do bardzo odkrywczego stwierdzenia przy powiązaniu R. Stallmana z GNU i FSF.
Założyciel projektu GNU Richard Stallman ostrzega (…). W artykule opublikowanym na stronie Free Software Foundation (nota bene, której założycielem również jest Stallman).
Wzór przemysłowy dla Google…
Friday, September 4th, 2009Amerykański Urząd Patentowy udzielił na rzecz przedsiębiorstwa Google prawo do tzw. design patent (wzór przemysłowy w europejskim ujęciu) D. 599,372.
CLAIM The ornamental design for a graphical user interface for a display screen of a communications terminal, as shown and described.

Już jest!
Tuesday, July 14th, 2009Moi drodzy Czytelnicy. P.T. Czytelnicy. Chciałbym zwrócić Waszą uwagę na International Free and Open Source Software Law Review. Całkowicie darmowa publikacja poświęcona prawnym aspektom wolnego i otwartego oprogramowania. Pierwszy numer dostepny jest do pobrania bezpośrednio ze strony zarówno w wersji HTML jak i PDF. Znajdziecie tam kilka ciekawych artykułów. Szczególnie polecam artykuł Shane’a Martin Coughlana i Andrew Katza “Introducing The Risk Grid“. Nieskromnie napiszę, że byłem od samego początku zaangażowany w powstanie IFOSS L. Rev. i jestem obecnie członkiem kolegium redakcyjnego. Oczywiście zapraszam wszystkich do pisania na łamach tego periodyka.
Jest jeszcze jeden “polski motyw” w IFOSS L. Rev. Świetny logotyp czasopisma i projekty okładek stworzył pro bono mój przyjaciel Tomasz Politański.

Kolor jako znak towarowy w prawie USA
Tuesday, June 16th, 2009Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 3 czerwca 2009 r., sygnatura akt IV CSK 61/09, w sprawie British Petroleum przeciwko Marcinowi S., potwierdził, iż kombinacja kolorów może być chronionym znakiem towarowym. Ciekawe orzeczenie w tej samej kwestii wydał Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych w drodze writ of certiorari w sprawie Qualitex Co. v. Jacobson Products Co. Inc., 514 U.S. 159 (1995). W przedmiotowej sprawie, przedsiębiorstwo Qualitex od lat malowało produkowane przez siebie płyty do pras pneumatycznych (tzw. “press pads”) na charakterystyczny, zgniło zielony/oliwkowy kolor.

Pozwany, Jacobs Products, konkurent Qualitex, zaczął w 1989 roku używać bardzo podobnego odcieniu koloru zielonego na swoich prasach pneumatycznych, w następstwie czego Qualitex wystąpił przeciwko niemu przed Sądem Dystryktowym Stanów Zjednoczonych dla Centralnego Dystryktu Kalifornii (United States District Court for the Central District of California), oskarżając Jacobs Products o dopuszczenie się czynów nieuczciwej konkurencji. W 1991 Qualitex zarejestrował swój oliwkowozielony kolor jako znak towarowy, a następnie rozszerzył powództwo o zarzut naruszenia prawa ochronnego na tenże znak. Sąd Dystryktowy przychylił się do pozwu Qualitex. Niemniej jednak, Sąd Apelacyjny Stanów Zjednoczonych dla Dziewiątego Okręgu (United States Court of Appeals for the Ninth Circuit) uchylił wyrok swego poprzednika, orzekając iż sam kolor, samodzielnie i w oderwaniu, nie może podlegać ochronie prawnej jako znak towarowy.
Sprawa trafiła w trybie writ of certiorari przed Sąd Najwyższy, gdzie sędzia Breyer, w jednomyślnej opinii, uchylił decyzję Sądu Apelacyjnego dla dziewiątego Okręgu i stwierdził, że Lanham Act bardzo szeroko definiuje znak towarowy. Zgodnie z 15 U.S.C. § 1127 znakiem towarowym jest “każdy wyraz, imię, symbol, znak oraz każda kombinacja wyżej wymienionych”. Sędzia Breyer wyjaśniał, że kolory same w sobie mogą pełnić funkcje znaku towarowego ponieważ, mimo iż per se nie powodują skojarzeń z konkretnym produktem, to jednak mogą one z czasem nabrać tak zwanej “wtórnej zdolności odróżniającej” (secondary meaning) w skutek ich używania w obrocie gospodarczym. Tym sposobem kolor może pełnić funkcję znaku towarowego, tzn. identyfikować/wskazywać na źródło pochodzenia konkretnego produktu.
(a) That color alone can meet the basic legal requirements for use as a trademark is demonstrated both by the language of the Act, which describes the universe of things that can qualify as a trademark in the broadest of terms, 15 U. S. C. § 1127, and by the underlying principles of trademark law, including the requirements that the mark “identify and distinguish [the seller's] goods … from those manufactured or sold by others and to indicate [their] source,” ibid., and that it not be “functional,” see, e. g., Inwood Laboratories, Inc. v. Ives Laboratories, Inc., 456 U. S. 844, 850, n. 10. The District Court’s findings (accepted by the Ninth Circuit and here undisputed) show Qualitex’s green-gold color has met these requirements. It acts as a symbol. Because customers identify the color as Qualitex’s, it has developed secondary meaning, see, e. g., id., at 851, n. 11, and thereby identifies the press pads’ source. And, the color serves no other function. (Although it is important to use some color on press pads to avoid noticeable stains, the court found no competitive need in the industry for the green-gold color, since other colors are equally usable.) Accordingly, unless there is some special reason that convincingly militates against the use of color alone as a trademark, trademark law protects Qualitex’s use of its green-gold color. Pp. 162-166.
Przeczytajcie także wpis Tomka zatytułowany “Odzyskać Magente“, w którym pokrótce został poruszony problem kolorów będącymi znakami towarowymi.
Utwór i prawo autorskie
Monday, June 15th, 2009Co może być chronione jako utwór w amerykańskim prawie autorskim? W sprawie Tin Pan Apple v. Miller Brewing, 1994 U.S. Dist. LEXIS 2178 (S.D.N.Y. Feb. 23, 1994) Sędzia Charles S. Haight, Jr. stwierdził, że
Hugga-Hugga and Brrr sounds, used as lyrics in the copyrighted work, are sufficiently creative to warrant copyright protection (…) These sounds are more complex than the single drum beat (…) and in that complexity lies, arguably at least, the fruit of creativity.
Dla całej sprawy istotne znaczenie miał fakt, że w prawie amerykańskim kwestia oryginalności określonego utworu badana jest przez ławę przysięgłych.
When the originality of a copyrighted work is at issue, it becomes a question of fact for the jury to resolve. See the jury charge appearing in 3 Devitt, Blackmar and Wolff, Federal Jury Practice and Instructions (4th ed. 1987) at § 99.04, p. 808 (advising the jury in copyright actions that “[the] first disputed issue is originality,” and going on to define that concept). This fact question is withheld from the jury only if the accused infringer persuades the trial court that, as a matter of law, plaintiff’s work which defendant allegedly copied was not original and hence not protectible.
Artykuł czyli drobna puenta i errata…
Monday, April 13th, 2009We wpisie poniżej zaprezentowałem motyw lub może lepiej utwór przewodni do artykułu “Sampling and scratching in US copyright and Polish law: a comparative analysis“.
Jestem zobowiązany dodać, że sample “copyright infringement” nagrał specjalnie dla nas, jak zwykle niezawodny i pomocny, Artur Zawiasiński. Natomiast zasmucił nas fakt, że wydawca nie skorzystał z możliwości jakie daje format PDF, a takie rozwiązanie sugerowaliśmy i nie osadził w wersji elektronicznej, sampli będacych “ilustracjami” poszczególnych spraw sądowych i omawianych zagadnień. Są one udostępnione jako oddzielne pliki do pobrania. W związku z tym pracujemy nad wersją 2.0 artykułu. Nie mylcie tego z pomyłką pojęciową w postaci web 2.0. ;)
Wspomniany na samym początku artykuł kończy się następująco.
Since the Polish courts have not produced any decisions concerning the use of scratches and samples, a legal analysis of such activities can be, as in this article, performed only on the basis of abstract regulation. In the light of on one hand the heritage of American case law and on the other of the analysis of the Polish law, there seems to be one controversial conclusion: the Polish quotation right provides for the ability to use samples without the consent of copyright owners of original works if some conditions are met. Nowadays music (or broadly speaking all kinds of creativity) increasingly often turns to the past and remakes, sometimes truly creatively, the existing works. Paradoxically, the Polish author’s rights law with its general provision in Article 29, section 1 and some imperfections in it notwithstanding, is more realistic and addresses creators’ needs better than the American copyright law.
Sample i skrecze i prawo
Monday, April 6th, 2009Napisałem, a w zasadzie stworzyłem wspólnie z Adamem Zielińskim i Grzegorzem Czerkasow (DJ TWISTER) pewien artykuł. Tytuł brzmi “Sampling and scratching in US copyright and Polish law: a comparative analysis”. Artykuł został opublikowany w Journal of Intellectual Property Law & Practice, 2009 4: 353-359. Poniżej możecie posłuchać motyw, temat przewodni artykułu – plik MP3 został dołączony jako jego integralna część.
Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.
Ten utwór został opublikowany na następujących warunkach: Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 United States License.
Rejestruj albo nie pozywaj
Tuesday, December 23rd, 2008Bardzo trzeba uważać na to czy dokonało się rejestracji praw autorskich zanim kogoś się pozwie o ich naruszenie… oczywiście w USA. Taki szybki wniosek może wynikać ze sprawy Apple, Inc. v. Psystar Corp., 3:08-CV-03251 (N.D.Cal., July 3, 2008). Więcej o problemie jaki przytrafił się przedsiębiorstwu Apple możecie przeczytać w artykule dostępnym na stronie www.informationweek.com. Oczywiście z pism i oświadczenia przedsiębiorstwa Apple (Apple, Inc. v. Psystar Corp., 3:08-CV-03251, 2008 WL 5129584 (N.D.Cal., December 2, 2008)) wynika informacja, że Apple posiada odpowiednie rejestracje TX4-669-971 (Mac OS); TX5-401-457 (Mac OS X); TX6-849-489 (Mac OS X Leopard Version 10.5); TX4-991-736 (Mac OS X Server); and TX6-849-684 (Mac OS X Server Version 10.5 Leopard). Tak dla przypomnienia polecam bardzo nieskromnie mój wpis zatytułowany “Rejestracja praw autorskich“. Na stronie internetowej Rzeczpospolitej znajdziecie natomiast artykuł Damiana Flisaka zatytułowany “Bajka o oznaczeniu zwanym notą copyrightową“.
In re Bilski
Friday, October 31st, 2008Mamy ważny wyrok w sprawie In re Bilski, (Fed. Cir. 2008). Szczegóły i komentarze dostępne są na stronie Dennisa Croucha.
Narażenie na szwank znaku towarowego
Tuesday, October 28th, 2008Zawsze byłem ciekawy jak zostanie oficjalnie przetłumaczone pojęcie “trade mark tarnishment”, które jak wiadomo wywodzi się z koncepcji osłabienia znaku towarowego (trade mark dilution). Dla zainteresowanych mogę wskazać na oficjalne tłumaczenie zawierające dywagacje na ten temat, przedstawione przez rzecznik generalną Eleanor V. E. Sharpston, w opinii do sprawy C-252/07, Intel.

Nie mają prawa?
Thursday, October 16th, 2008Polecam lekturę wyroku w sprawie R. v. S and A., [2008] EWCA Crim 2177. Zastanawia mnie dlaczego Sąd tak uporczywie odmawia oskarżonym prawa do zachowania milczenia. Może chce aby sprawą zajął się Europejski Trybunał Praw Człowieka? Co ciekawe brytyjski Sąd Apelacyjny omawia amerykański wyrok w sprawie In Re Boucher, 2007 WL 4246473 (United States District Court for the District of Vermont, Nov. 29, 2007), o którym wspominałem pokrótce w moim wpisie zatytułowanym “Masz prawo zachować milczenie“.
Tak dla przypomnienia, Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, CETS nr 005.
Artykuł 6
Prawo do rzetelnego procesu sądowego
(…)
2. Każdego oskarżonego o popełnienie czynu zagrożonego karą uważa się za niewinnego do czasu udowodnienia mu winy zgodnie z ustawą.
Typosquatting i naruszenie prawa do znaku
Wednesday, October 15th, 2008Ciekawe zagadnienie. Czy zarabianie na typosquattingu przez przedsiębiorcę (Google), który nie zarejestrował określonej domeny a jedynie oferuje usługi reklamowe (Adsense) umieszczone na stronie funkcjonującej pod adresem wykorzystywanym przez typosquattera można zakwalifikować jako naruszenie prawa ochronnego do znaku towarowego? Sprawa Vulcan Golf, LLC v. Google Inc. et al., No. 07 CV 3371 (N. Dist. Ill. June 15, 2007). Cały zestaw dokumentów łącznie z pozwem dostępny jest na stronie www.justia.com. Natomiast przysłowiowej oliwy do ognia dolał profesor Ben Edelman z Uniwersytetu Harvarda.
Edelman and other lawyers have filed a class action lawsuit representing domain owners who claim the Google Adsense for Domains (AFD) program is assisting in violating trademarks. A hearing is scheduled for as early as next month in which Edelman will ask an Illinois federal judge to allow the case against Google to proceed.
Więcej szczegółów w artykule na stronie www.wired.com.
Natomiast prawnicy w Unii Europejskiej otrzymają wkrótce odpowiedzi ze strony Trybunału Sprawiedliwości WE w zakresie pytań dotyczących używania znaków towarowych jako słów kluczowych w reklamie internetowej oraz odpowiedzialności ISP. Mianowicie w sprawie C-236/08, Google France i Google, Cour de Cassation zadał następujące pytania prejudycjalne.
1) Czy art. 5 ust. 1 lit. a) i b) pierwszej dyrektywy Rady 89/104/EWG z dnia 21 grudnia 1988 r. mającej na celu zbliżenie ustawodawstw państw członkowskich odnoszących się do znaków towarowych[1] oraz art. 9 ust. 1 lit. a) i b) rozporządzenia Rady (WE) nr 40/94 z dnia 20 grudnia 1993 r. w sprawie wspólnotowego znaku towarowego[2] należy interpretować w ten sposób, że podmiot świadczący usługę odpłatnego odsyłania, który udostępnia reklamodawcom słowa kluczowe odtwarzające lub imitujące zarejestrowane znaki towarowe i zapewnia, na podstawie umowy o odsyłaniu, utworzenie i uprzywilejowane wyświetlanie, na podstawie tych słów kluczowych, reklamowych linków do stron, na których oferowane są towary podrobione, używa tych znaków towarowych w sposób, którego uprawniony do nich może zakazać?
2) Czy w przypadku, gdy znaki towarowe są znakami cieszącymi się renomą, uprawniony może sprzeciwić się takiemu używaniu na podstawie art. 5 ust. 2 dyrektywy i art. 9 ust. 1 lit. c) rozporządzenia?
3) Czy w przypadku, gdy takie używanie nie stanowi używania, którego uprawniony do znaku towarowego może zakazać na podstawie dyrektywy lub rozporządzenia, podmiot świadczący usługę odpłatnego odsyłania może być uznany za świadczącego usługę społeczeństwa informacyjnego polegającą na przechowywaniu informacji przekazanych przez usługobiorcę w rozumieniu art. 14 dyrektywy 2000/31 z dnia 8 czerwca 2000 r.[3], w związku z czym nie można pociągnąć go do odpowiedzialności zanim uprawniony do znaku nie powiadomi go, iż używanie oznaczenia przez reklamodawcę jest niezgodne z prawem?
W sprawie C-237/08, Google France, Cour de Cassation zadał następujące pytania prejudycjalne.
1) Czy art. 5 ust. 1 lit. a) i b) pierwszej dyrektywy Rady 89/104/EWG z dnia 21 grudnia 1988 r. mającej na celu zbliżenie ustawodawstw państw członkowskich odnoszących się do znaków towarowych[1] należy interpretować w ten sposób, że podmiot świadczący usługę odpłatnego odsyłania, który udostępnia reklamodawcom słowa kluczowe odtwarzające lub imitujące zarejestrowane znaki towarowe i zapewnia, na podstawie umowy o odsyłaniu, utworzenie i uprzywilejowane wyświetlanie, na podstawie tych słów kluczowych, reklamowych linków do stron, na których oferowane są towary identyczne z towarami, dla których znaki zarejestrowano, lub towary do nich podobne, używa tych znaków towarowych w sposób, którego uprawniony do nich może zakazać?
2) Czy w przypadku, gdy takie używanie nie stanowi używania, którego uprawniony do znaku towarowego może zakazać na podstawie dyrektywy lub rozporządzenia Rady (WE) nr 40/94 z dnia 20 grudnia 1993 r. w sprawie wspólnotowego znaku towarowego[2] podmiot świadczący usługę odpłatnego odsyłania może być uznany za świadczącego usługę społeczeństwa informacyjnego polegającą na przechowywaniu informacji przekazanych przez usługobiorcę w rozumieniu art. 14 dyrektywy 2000/31/WE z dnia 8 czerwca 2000 r.[3], w związku z czym nie można pociągnąć go do odpowiedzialności zanim uprawniony do znaku nie powiadomi go, iż używanie oznaczenia przez reklamodawcę jest niezgodne z prawem?
W sprawie C-238/08, Google France, Cour de Cassation zadał następujące pytania prejudycjalne.
1) Czy zastrzeżenie przez przedsiębiorcę w umowie o odpłatnym odsyłaniu w Internecie słowa kluczowego, które – wpisane w zapytaniu – powoduje wyświetlenie się linku proponującego połączenie się ze stroną prowadzoną przez ten podmiot, na której oferuje on sprzedaż towarów lub świadczenie usług i na której odnaleźć można oznaczenie odtwarzające lub imitujące znak towarowy zarejestrowany na rzecz osoby trzeciej dla oznaczania towarów identycznych lub podobnych, bez zgody uprawnionego do tego znaku, stanowi samo w sobie naruszenie prawa wyłącznego przyznanego temu ostatniemu przez art. 5 pierwszej dyrektywy Rady 89/104/EWG z dnia 21 grudnia 1988 r.[1]?
2) Czy art. 5 ust. 1 lit. a) i b) pierwszej dyrektywy Rady 89/104/EWG z dnia 21 grudnia 1988 r. mającej na celu zbliżenie ustawodawstw państw członkowskich odnoszących się do znaków towarowych należy interpretować w ten sposób, że podmiot świadczący usługę odpłatnego odsyłania, który udostępnia reklamodawcom słowa kluczowe odtwarzające lub imitujące zarejestrowane znaki towarowe i zapewnia, na podstawie umowy o odsyłaniu, utworzenie i uprzywilejowane wyświetlanie, na podstawie tych słów kluczowych, reklamowych linków do stron, na których oferowane są towary identyczne z towarami, dla których znaki zarejestrowano, lub towary do nich podobne, używa tych znaków towarowych w sposób, którego uprawniony do nich może zakazać?
3) Czy w przypadku, gdy takie używanie nie stanowi używania, którego uprawniony do znaku towarowego może zakazać na podstawie dyrektywy lub rozporządzenia Rady (WE) nr 40/94 z dnia 20 grudnia 1993 r. w sprawie wspólnotowego znaku towarowego[2], podmiot świadczący usługę odpłatnego odsyłania może być uznany za świadczącego usługę społeczeństwa informacyjnego polegającą na przechowywaniu informacji przekazanych przez usługobiorcę w rozumieniu art. 14 dyrektywy 2000/31/WE z dnia 8 czerwca 2000 r.[3], w związku z czym nie można pociągnąć go do odpowiedzialności zanim uprawniony do znaku nie powiadomi go, iż używanie oznaczenia przez reklamodawcę jest niezgodne z prawem?
Wszystko wskazuje na to, że kolejne podobne pytania trafią do Trybunału i to nie tylko z Francji.
Tajemnice handlowe w prawie USA
Thursday, October 9th, 2008Wielokrotnie zastanawialem sie nad skutecznoscia pisania złożonych opracowań na temat prawa w formie strony internetowej (HTML, dostep z poziomu przegladarki itp.). Mam na mysli wpisy dłuższe niż pięciozdaniowe komentarze, raczej artykuły bardziej lub mniej naukowe, odpowiednio opatrzone przypisami, itd. Niestety, narazie nie przekonuje mnie teza, że publikacje o dużej zawartosci tekstu, formatowane w oknie przegladarki są wlasciwą metoda na pisanie na temat prawa. Sądze, że czytanie jest po prostu zbyt męczące. Z drugiej strony dużą ilość tekstu w HTMLu mogę zdefiniować w CSS z odpowiednim formatowaniem do druku. Ewentualnie podawać odnośniki do dokumentow, które można wydrukować… ale to drugie rozwiązanie jest bez wątpienia mało profesjonalne. Z tej okazji przypominam sobie o tym, że powinieniem wstawić online moje artykuły. W przysłowiowej “wolnej chwili” oczywiście to zrobię.
Jednocześnie spróbuję może napisać coś odrobinę dłuższego. Tematem niech będzie podstawa prawna ochrony tajemnic handlowych w prawie amerykańskim (w ramach mojej polskojęzycznej wersji strony) i w prawie polskim (w ramach anglojęzycznej wersji strony). Coś na wzór “zamienno prawnoporównawczego” projektu. ;)
I. Prawo i definicje:
Początkowo prawo tajemnic handlowych kształtowało się w USA na poziomie stanowym w ramach orzecznictwa sądów. Oczywiście z biegiem czasu podjęto próby ujednolicenia terminologii i tematyki. Najbardziej popularne i w późniejszym czasie często cytowane przez amerykańskie sądy definicje zawierają nastepujące opracowania i akty prawne:
A. Restatement of Torts § 757, comment b (1939):
A trade secret may consist of any formula, pattern, device or compilation of information which is used in one’s business, and which gives him an opportunity to obtain an advantage over competitors who do not know or use it.
B. Uniform Trade Secrets Act, 14 U.L.A. 433-467. wydany przez National Conference of Commissioners on Uniform State Laws.
§ 1. Definitions.
(4) “Trade secret” means information, including a formula, pattern, compilation, program, device, method, technique, or process, that:
(i) derives independent economic value, actual or potential, from not being generally known to, and not being readily ascertainable by proper means by, other persons who can obtain economic value from its disclosure or use, and
(ii) is the subject of efforts that are reasonable under the circumstances to maintain its secrecy.
C. Restatement (Third) of Unfair Competition § 39 (1995):
A trade secret is any information that can be used in the operation of a business or other enterprise and that is sufficiently valuable and secret to afford an actual or potential economic advantage over others.
II. Sprawy sądowe
Orzecznictwo amerykańskie jest niezmiernie bogate w wyroki dotyczące tajemnic handlowych i ich opracowaniu powinien być poświęcony oddzielny wpis lub nawet dwa wpisy. W związku z tym pozwolę sobie wskazać tylko na pierwszy wyrok sądu amerykańskiego poświęcony omawianym tutaj zagadnieniom. Mianowicie jest to wyrok w sprawie Vickery v. Welsh, 36 Mass. 523 (1837).
Prawem w “scareware”
Friday, October 3rd, 2008W USA szykuje się kolejna ciekawa sprawa. Mianowicie przedsiębiorstwo Microsoft, w zasadzie chcąc być precyzyjnym powinienem napisać, że to Rob McKenna – prokurator stanu Waszyngton, pozwał teksańskie przedsiębiorstwo Branch Software w osobie właściciela Jamesa Reeda McCreary’ego o to, że prezentowało fałszywe komunikaty generowane przez strony internetowe a dotyczące błędów w systemie operacyjnym Windows, jednocześnie nakłaniając do zakupu stworzonego przez Branch Software oprogramowania o nazwie Registry Cleaner XP (w cenie 39.95$), co w konsekwencji wypełniać może przesłanki naruszenia prawa stanu Waszyngton dotyczącego zagadnień “spyware” – Revised Code of Washington (RCW), Title 19, Chapter 19.270, Computer spyware. 2008 Wash. Legis. Serv. Ch. 66 (S.H.B. 2879) (WEST) znowelizowane przez 2007 WA H.B. 2879 (NS).
Sprawa Washington v. McCreary, 08-2-33486-4 SEA (King County Superior Ct. September, 16 2008). Więcej szczegółów w artykule na stronie www.washingtonpost.com i w komentarzu Bruce Schneiera.
Karalność zamiaru w prawie autorskim
Thursday, September 25th, 2008W wyroku w sprawie Capitol Records v. Jammie Thomas, CIV 07-3417 MJD/JJK (D.Minn. August 26, 2008), plik PDF, sędzia Michael J. Davis przedstawił dobitnie dwa istotne wnioski.
Plaintiffs and their supporters also urge the Court to consider an entirely separate title of the U.S. Code, Title 18, addressing criminal penalties for distribution of child pornography. In that context, the term “distribute” has been interpreted to include placing the material on a shared folder of a peer‐to‐peer network. See, e.g., United States. v. Shaffer, 472 F.3d 1219, 1223‐24 (10th Cir. 2007) (interpreting term “distribute” in 18 U.S.C. § 2252A(a)(2) to include placing child pornography in Kazaa folder and freely allowing others to access and download the files). The criminal statute regarding distribution of child pornography is unrelated to the Copyright Act. The Court does not find the comparison to criminal law persuasive.
(…)
there is no liability for an attempt to infringe under the Copyright Act, there is corresponding liability for attempted distribution in the criminal context. See 18 U.S.C. § 2252A (b)(1)
Tak na marginesie mogę tylko dodać, że wykładnia rozszerzająca w polskim prawie karnym wogóle nie wchodzi w grę. W przypadku sprawy Jammie Thomas, sędzia Davis uznał za nieprzekonywujące argumenty powodów wskazujące na analogię z “zamiarem rozpowszechniania” występującym w orzeczeniach dotyczących rozpowszechniania pornografii dziecięcej w sieciach P2P. Co kraj to obyczaj.
However, the Court does note that, while Congress has not added “offer to distribute” to § 106(3) of the Copyright Act.
(…)
The Court’s examination of the use of the term “distribution” in other provisions of the Copyright Act, as well as the evolution of liability for offers to sell in the analogous Patent Act, lead to the conclusion that the plain meaning of the term “distribution” does not including making available and, instead, requires actual dissemination.
Nielegalne odnośniki
Monday, September 22nd, 2008Zastanawiałem się czy nie zatytułowac tego wpisu inaczej. Coś na wzór “wywracanie realiów technologicznych do góry nogami przez prawo” ale to chyba zbyt pretensjonalne a już stanowczo za długie. Ad rem. O co chodzi? Chodzi o to czy czyn polegający na podawaniu odnośników (czy jak kto woli zgodnie z nomenklaturą “makaronizmu-amerykanizmu” – linków) w treści strony internetowej może podlegać odpowiedzialności prawnej (karnej, cywilnej itp.). Ktoś ktoś z Was chociaż przez chwilę studiował historię i specyfikę HTML to pewnie uśmiechnie się i przecząco pokiwa głową. Pytanie pierwsze: czy podanie odnośnika do określonego zasobu może podlegać odpowiedzialności prawnej? Nawet jeżeli zasób do którego kieruje nas odnośnik zawiera treści niezgodne z prawem, przykładowo: materiały zawierające pornografię dziecięcą. Pytanie drugie: czy można domagać się na drodze prawnej zakazania stosowania odnośników, przykładowo: czy mogę zabronić komuś używania/wskazywania odnośnika do mojej strony. Pytań i przykładów mam więcej, ale te dwa wydają mi się obecnie najważniejsze. Jeżeli chodzi o drugie pytanie i poruszany problem, to w prawie amerykańskim pojawiły się ostatnio dwie ciekawe sprawy. Pomijając dywagacje na temat specyfiki prawa sądowego, prawa common law itp., itd., przedstawiam pokrótce problematykę.
W sprawie Jones Day v. BlockShopper.com, 1:2008cv04572 (N.D. Ill. August 12, 2008), duże przedsiębiorstwo prawnicze (aż boję się podawać nazwę ;) Jones Day pozwało internetowy serwis BlockShopper.com, zajmujący się m.in. publikowaniem wiadomości o rynku mieszkaniowym w Illinois, o naruszenie prawa do znaku towarowego przez stosowanie odnośników z nazwa firmy i informacji o dwóch mieszkaniach kupionych przez prawników pracujących dla Jones Day. Warto zaznaczyć, że w pozwie nie ma ani słowa o naruszeniu praw autorskich czy dóbr osobistych, chociaż uzyto grafiki ze strone kancelarii. Zarzuty dotyczą m.in. naruszenia praw do znaku towarowego na podstawie przepisów 15 U.S.C. § 1114 oraz § 1125(a)
Defendants’ use of the Jones Day Marks, in connection with their real estate advertisement scheme, is likely to deceive and cause confusion and mistake among customers as to the source or origin of the services provided or offered for sale by Defendants and the affiliation of Jones Day with those services and/or the sponsorship or endorsement of those services by Jones Day.
Inny zarzut to fałszywe oznaczenie pochodzenia na podstawie przepisów 15 U.S.C. § 1125(a)
Defendants’ use of the Jones Day Marks, in connection with their real estate advertisement scheme, is likely to deceive and cause confusion among consumers as to the source of origin of the services offered by Defendants and the sponsorship or endorsement of those services by Jones Day.
oraz zarzut rozmycia “dilution” znaków towarowych na podstawie przepisów 15 U.S.C. § 1125(c)
Defendants’ use of the Jones Day Marks is disparaging the distinctiveness of the Jones Day Marks.
W sprawie Reisinger v. Perez et. al, 2:2008cv00708 ((E.D.Wis. August 20, 2008), miasto Sheboygan, domagało się od Jennifer Reisinger usunięcia odnośnika do oficjalnej strony Policji – www.sheboyganpolice.com. Początkowo pani Reisinger będąc pod wrażeniem otrzymanego pisma (list ostrzegawczy, cease and desist letter), plik PDF, 52 KB, wspomniany odnośnik usuneła. Jednak po pewnym czasie postanowiłą pozwać miasto w osobie burmistrza Pereza, o naruszenie wolności słowa wynikającej z Pierwszej poprawki do Konstytucji w powiązaniu z przepisami 42 U.S.C. § 1983. Civil action for deprivation of rights.
Every person who, under color of any statute, ordinance, regulation, custom, or usage, of any State or Territory or the District of Columbia, subjects, or causes to be subjected, any citizen of the United States or other person within the jurisdiction thereof to the deprivation of any rights, privileges, or immunities secured by the Constitution and laws, shall be liable to the party injured in an action at law, suit in equity, or other proper proceeding for redress, except that in any action brought against a judicial officer for an act or omission taken in such officer’s judicial capacity, injunctive relief shall not be granted unless a declaratory decree was violated or declaratory relief was unavailable. For the purposes of this section, any Act of Congress applicable exclusively to the District of Columbia shall be considered to be a statute of the District of Columbia.
Oczywiście zagadnienie odpowiedzialności prawnej za stosowanie odnośników komplikuje się trochę jeżeli w treści odnośnika wstawi się znak towarowy (przykładowo: nie kupujcie Pepsi), lub treść potencjalnie naruszającą dobra osobiste (przykładowo: Andrzej Lepper to du**ń), ewentualnie gdy treść odnośnika zawierać będzie utwór chroniony prawem autorskim (przykładowo: Nie mamy kryzysu wolnego rynku, nie mamy kryzysu kapitalizmu – tak profesor Leszek Balcerowicz, autor polskich reform gospodarczych, ocenia napiętą sytuację na światowych rynkach finansowych. “Mamy do czynienia z problemami niektórych wielkich instytucji, ale nie z załamaniem się systemu finansowego” – mówi były minister finansów i były prezes NBP w wywiadzie dla “Dziennika”). Jak jednak widać na załączonych przykładach problem nie dotyczy stosowania samego odnośnika i wskazywanego zasobu, lecz tylko i wyłącznie powiązania zasobów i treści umieszonej pomiędzy tagami <A HREF=”"> oraz </A>. Ale to już moim skromnym zdaniem jest całkowicie odmienny problem.
Tak juz na koniec tych przydługich dywagacji. Serwis www.torrentfreak.com publikuje krótką informację, z której wynika, że podawanie odnośników do plików eDonkey (eD2k) na indeksującej stronie internetowej jest legalne w Hiszpanii.
Aktualizacja na dzień 23 września 2008 r.
Zapomniałem dodać odnośnik do strony www.linksandlaw.com.
“Zabezpieczony” PDF
Sunday, September 21st, 2008Eric Goldman opisuje wyrok w sprawie Saadi v. Maroun, 2008 WL 4194824 (M.D. Fla. Sept. 9, 2008), wskazując jednocześnie na “zabezpieczony” plik PDF dotyczący zarzutów. Ktoś starał się “zabezpieczyć/ukryć” dane jednej ze stron. Proponuję wykonać prostą czynność: zaznaczyć i skopiować zakreślony na czarno fragment oraz wkleić go do dowolnego pliku tekstowego. To tak a propos pewnych uwag, które pojawiły się na stronie Piotra Waglowskiego.
Ile kodu jest de minimis?
Wednesday, September 17th, 2008W wyroku w sprawie Dun & Bradstreet Software Services, Inc. v Grace Consulting, Inc., 307 F.3d 197 (3d Cir. 2002), cert. denied, 538 US 1032, 123 S. Ct. 2075 (2003), sąd uznał, że skopiowanie 27 lini kodu źródłowego z całości, która zawierała 525,000 linii jest naruszeniem prawa autorskiego.
W wyroku w sprawie Veritas Operating Corp. v Microsoft Corp., No. 06-0703, 2008 US Dist. LEXIS 8166 (W.D. Wash. Feb 4, 2008), kolejny sąd potwierdził, że skopiowanie 54 lini kodu z łącznej liczby 160,000 również jest naruszeniem prawa autorskiego i nie kwalifikuje sie do obrony na podstawie argumentu de minimis.
2. Whether the Code at Issue is Protected by Copyright Law
To succeed on its copyright infringement claim, Veritas will have to prove that Microsoft “copied protected elements of [Veritas'] work.” Three Boys Music Corp. v. Bolton, 212 F.3d 477, 481 (9th Cir.2000), cert. denied, 531 U.S. 1126, 121 S.Ct. 881, 148 L.Ed.2d 790 (2000). Absent direct evidence of copying, such as an admission that defendant copied the work at issue, this factor is normally proven by circumstantial evidence of defendant’s access to plaintiff’s work and substantial similarity between the works. Id. Before the Court reaches the substantial similarity analysis, however, the Court must first filter out any non-protected material from the purportedly protected expression. Computer Assoc. Int’l, Inc. v. Altai, Inc., 982 F.2d 693, 710 (2d Cir.1992). As to whatever “golden nugget” of protected expression in the LDM code remains, the Court will then consider whether it is substantially similar to the allegedly infringing LVM code. Id.i. Non-Protected Elements
*8 The section of code allegedly infringed, by both parties’ accounts, is a “transaction macro.” (Def.’s Mot. 26 (Dkt. No. 212 at 27), Pl.’s Resp. 26 (Dkt. No. 289 at 32).) Veritas’ expert Dr. Chase describes transaction processing as a “transactional update and recovery in the implementation of configuration changes to disk groups or packs.” (Chase Report ¶ 102 (Dkt. No. 296-3 at 61).) As best the Court can determine, the transaction macro essentially works to preserve data and prevent its loss in the event of a range of hardware or software failures. Dr. Chase opines that “[t]his core code to store, update, and recover disk group configurations safely is crucial to the value of the software in an enterprise setting.” ( Id.)Under copyright law, even as to software code, “functional elements and elements taken from the public domain do not qualify for copyright protection.” Computer Assoc. Int’l, Inc. v. Altai, Inc., 982 F.2d 693, 714 (2d Cir.1992). Microsoft argues that the transaction macro was “required to maintain functionality with the Defined Interface, as required by the Agreement,” and as such, constitutes a functional, non-protected element of the allegedly infringed work. (Def.’s Mot. 26 (Dkt. No. 212 at 27).) However, Veritas’ expert Dr. Chase states that copying the transaction macro “was not necessary to maintain compatibility with the LDM on-disk structures.” (Chase Report ¶ 96 (Dkt. No. 296-3).) As a result, whether the transaction macro is a functional element is a disputed material fact.
Additionally, Microsoft argues that similar transaction macros have been in the public domain for decades, and that therefore the transaction macro at issue is not protected by copyright. (Def.’s Mot. 26 (Dkt. No. 212 at 27).) Veritas’ expert, however, has stated that the transaction macro was a proprietary feature that was developed by Veritas over many years. (Chase Report ¶ 103 (Dkt. No. 296-3 at 62).) Even Microsoft’s expert, Dr. Gary Nutt, recognizes that the transaction macro is crucial to the value of the product and stated that he was not aware of the publication of the macro:
Q: I am asking you whether you are aware of any publication by Veritas or anyone else of the unique implementation details associated with the transactions technology in LDM?
…
A: I would repeat that I am unaware of any source code being published, any of Veritas’ LDM source code appearing in publication.
(Nutt Dep. 51:3-13, 145:4-7 (Dkt. No. 296-4 at 15, 41).) It may be that similar transaction macros were common in computer science, as Microsoft contends, (Def.’s Mot. 26 (Dkt. No. 212 at 27)), but there is at least a genuine issue of material fact on this issue.
Finally, Microsoft’s argument that the alleged copying is de minimis is unpersuasive:
[E]ven a quantitatively small amount of copied material may be sufficiently important to the operation of plaintiff’s program to justify a finding of substantial similarity. For instance, a small portion of the structure or code of a program may nonetheless give it distinctive features or may make the program especially creative or desirable. In such a case, a finding of substantial similarity would be appropriate.
*9 4 Melville B. Nimmer & David Nimmer, Nimmer on Copyright § 13.03(F)(5). In the instant case, as noted above, Veritas’ expert has opined that the transaction macro at issue makes the disputed technology more “desirable” because it is “robust against a range of adverse events that might occur” and “is crucial to the value of the software in an enterprise setting.” (Chase Report ¶ 102 (Dkt. No. 296-3 at 61).) Microsoft’s expert agrees with that characterization. (Nutt Dep. 145:5-7 (Dkt. No. 296-4 at 41). Accordingly, the Court will not dismiss the copyright claim on de minimis grounds.
Utłuczony użytek
Friday, September 12th, 2008Wczoraj popełniłem wpis przewrotnie zatytułowany “Podpowiem jak zlikwidować użytek osobisty“, w którym, w bardzo dużym skrócie opisałem efektywny lobbying jaki miał miejsce w USA, na rzecz ograniczenia użytku osobistego. Dzisiaj część dalsza. W 1997 roku, Kongres przyjął ustawę No Electronic Theft Act (Pub. L. No. 105-147, 111 Stat. 2678 (Dec. 16, 1997)). Użytek osobisty przestał się całkowicie liczyć a ja już spieszę wyjaśnić w jaki sposób. Ustawą the NET Act wprowadzono do 17 U.S.C § 101 definicję pojęcia “financial gain”.
The term “financial gain” includes receipt, or expectation of receipt, of anything of value, including the receipt of other copyrighted works.
Tak na marginesie i bez silenia się na prawnoporównawczą analizę. Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 12 grudnia 1995, sygnatura akt I ACr 590/95. OSA rok 1997, Nr 3, poz. 16, str. 32.
Korzyści to na ogół pewna część zysku netto osiągniętego w wyniku naruszenia autorskich praw majątkowych. Uzyskane korzyści to także zaoszczędzenie wydatków na honorarium i autorskie prawa majątkowe, jeżeli naruszenie praw autorskich polegało na wykorzystaniu utworu bez wynagrodzenia.
Przez wprowadzenie ustawy the NET Act dokonano również całkowitej zmiany w przepisach 17 U.S.C § 506(a). Criminal offences. Po zmianach karze podlegał każdy, kto umyślnie (willfully) powiela utwory chronione prawem autorskim w celu uzyskania komercyjnej korzyści (commercial advantage) lub uzyskuje finansową korzyść osobistą (private financial gain). W związku z tym, jakakolwiek czynność podjęta w celu uzyskania korzyści nie będzie miała charakteru niekomercyjnego. Powiązanie pojęć “financial gain” i ” noncommercial” w the NET Act doprowadziło do skutecznej eliminacji postanowień przewidzianych w 17 U.S.C. § 1008, a zagwarantowanych przez the Audio Home Recording Act (Pub. L. No. 102-563, 106 Stat. 4237). Jak podkreślają komentatorzy (polecam już wcześniej wspomniane opracowanie G.M. Lawrence, Representing High Tech Companies, ALM Properties, Inc. 2006), wystarczy teraz zastosować szeroką interpretacje pojęcia “financial gain” i nawet podarownie przegranego krążka CD swojej koleżance wypełnia przesłanki 17 U.S.C § 506(a).
Podpowiem jak zlikwidować użytek osobisty
Thursday, September 11th, 2008Tytuł wpisu jest trochę chwytliwy ale co mi tam szkodzi. Jak zapewne wiecie toczy się obecnie w Polsce dyskusja na temat zmian w artykule 23 ustawy ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z dnia 4 lutego 1994 r. (Dziennik Ustaw Nr 24, poz. 83), tekst jednolity z dnia 17 maja 2006 r. (Dziennik Ustaw Nr 90, poz. 631) z późniejszymi zmianami (sic! ;). Przeczytać na ten temat możecie na stronie Piotra Waglowskiego. Szczerze polecam wszystkim internautom lekturę i obserwację tego co się teraz dzieje – ta problematyka dotyczy potencjalnie każdego z was. Pomijając więc moje osobiste przemyślenia na temat aksjologii konstrukcji prawnej dozwolonego użytku osobistego, chcę przedstawić Wam w bardzo dużym skrócie, jak przebiegało ogaraniczanie użytku osobistego utworów chronionych prawem autorskim w USA.
Do momentu, kiedy urządzenia analogowe lub cyfrowe służące do powielania/kopiowania nie były popularne i łatwo dostępne to posiadacze praw autorskich (nie wszyscy oczywiście) ignorowali problem osobistego użytku utworów chronionych prawem autorskim oraz zagadnienie “fair use”. Pomijam fakt, że pojawienie się takich urządzeń z biegem czasu okazało się bardzo na rękę twórcom, ułatwiając kreację i dystrybucję. Ale jest to temat na inny wpis. Posiadacze praw autorskich po raz pierwszy ruszyli do batalii o ogarniczenie użytku osobistego w sprawie Sony Corp. of America v. Universal City Studios, Inc., 464 U.S. 417 (1984). Sprawa bardzo znana, więc przypomnę tylko, że dotyczyła technologii i urządzeń Betamax produkowanych przez przedsiębiorstwo Sony. Umozliwiły one konsumentom/widzom nagrywanie programów TV w celu ich powtórnego odtworzenia. To oczywiste, że Universal i inni potentaci medialni nie byli z tego powodu zadowoleni. Stąd wyniknął cały spór, który trafił aż do Federalnego Sądu Najwyższego. SCOTUS nie dał satysfakcji posiadaczom praw autorskich, jasno i wyraźnie orzekając, że przepisy “fair use” (zob. 17 U.S.C. § 107. Limitations on exclusive rights: Fair use, oraz cały zestaw orzecznictwa sądów amerykańskich w tym temacie) w pewnym aspekcie dotyczą osobistego, niekomercyjnego powielania materiałów chronionych prawem autorskim przy pomocy dostępnych technologii.
One may search the Copyright Act in vain for any sign that the elected representatives of the millions of people who watch television every day have made it unlawful to copy a program for later viewing at home, or have enacted a flat prohibition against the sale of machines that make such copying possible.
O ile analogowa technologia Betamax nie była aż tak wielkim problemem ze względu na jakość i trwałość samych kopii, to już w roku 1986, kolejny produkt przedsiębiorstwa Sony i reminiscencje związane z wyrokiem opisanym powyżej zmotywowały posiadaczy praw autorskich do konkretnego działania (czytaj lobbingu) w Kongresie. Sprawa dotyczyła cyfrowej technologii o nazwie DAT (Digital Audio Tape). Kongres przyjął w 1992 roku ustawę the Audio Home Recording Act (Pub. L. No. 102-563, 106 Stat. 4237). Ustawa nałożyła na producentów urządzeń DAT obowiązek implementacji technologii zapobiegającej kopiowaniu oryginalnych nośników (17 U.S.C § 1002 (a)) oraz spenalizowała obchodzenie tego typu zabezpieczeń (17 U.S.C. § 1002(c)). Ustawa nałożyła także na producentów “digital audio recording devices” obowiązek zbierania i opłacania na rzecz posiadaczy praw autorskich stosownych opłat (17 U.S.C. § 1003. Obligation to make royalty payments). Jak można się domyślać, ta technologia nie zrobiła dużej komercyjnej kariery. Ale to już temat dla ekonomistów z uwaga, żeby uwzględnili realia prawne. Prezydent George H. W. Bush, stwierdził, że ustawa ułatwi amerykańskim konsumentom dostęp do technologii cyfrowych, ale komentatorzy amerykańsky wyraźnie podkreślają, że została ona przyjęta w celu ochrony interesów posiadaczy praw autorskich. O dziwo znalazło się tam jednak postanowienie wykluczające naruszenie praw autorskich w przypadku niekomercyjnego kopiowania cyfrowej muzyki dla celów prywatnych (por. 17 U.S.C. § 1008. Prohibition on certain infringement actions):
No action may be brought under this title alleging infringement of copyright based on the manufacture, importation, or distribution of a digital audio recording device, a digital audio recording medium, an analog recording device, or an analog recording medium, or based on the noncommercial use by a consumer of such a device or medium for making digital musical recordings or analog musical recordings.
W połowie lat 90tych pojawia się kolejny problem dla posiadaczy praw autorskich nastawionych na protekcjonistyczną ochronę swoich interesów. Format MP3 zdobywa szybko popularność i na rynku zaczynają dominować urządzenia przenośne, zdolnego jego odtwarzania. Recording Industry Association of America (RIAA) usiłuje zastosować postanowienia AHRA przeciwko przedsiębiorstwu Diamond, producentowi urządzenia Rio. W pozwie RIAA stwierdziła, że jest to “digital audio recording device”, co w konsekwencji wymaga od producenta:
(1) to include in the MP3 players a technical feature to prevent the making of serial digital copies; and
(2) to make royalty payments to copyright owners.
Jednakże The Ninth Circuit of the United States Court of Appeals, w wyroku w sprawie Recording Industry Ass’ n of America, Inc. v. Diamond Multimedia Systems, 29 F. Supp.2d 624 (C.D. Cal. 1998), 180 F.3d 1072 (9th Cir. 1999), uznał że przepisy AHRA nie mają zastosowania do komputerów i odtwarzaczy MP3 lecz tylko do urządzeń typu DAT. Sąd prównał sprawę i problemy związane z urządzeniami typu Rio z Betamax. W opinii sędziów, o ile Betamax pozwalała na “time-shifting” utworów chronionych prawem autorskich dla cełów użytku osobistego to urządzenie MP3 służyło raczej do “space-shifting” dla tego typu utworów.
The Rio merely makes copies in order to render portable, or “space-shift,” those files that already reside on a user’s hard drive (…) Such copying is paradigmatic noncommercial personal use entirely consistent with the purposes of the AHRA.
Niby w zakresie użytku osobistego nic się nie zmieniło. Jednak do czasu. W 1997 roku, Kongres przyjął ustawę No Electronic Theft Act (Pub. L. No. 105-147, 111 Stat. 2678 (Dec. 16, 1997)). Użytek osobisty przestał się całkowicie liczyć. Ale o tym ciekawym akcie prawnym i konsekwencjach jego wprowadzenia napiszę trochę więcej za jakiś czas. Wszystkim zainteresowanym tematyką polecam lekturę książki G.M. Lawrence, Representing High Tech Companies, ALM Properties, Inc. 2006, na której bazowałem przy opracowaniu tego wpisu.